Najnowsze komentarze

Szukaj

Kalendarz

    Styczeń 2010
    P W Ś C P S N
    « Gru   Lut »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031

Tagi

Social Media

    Największym fenomenem ostatnich lat w internecie są wszelkiego rodzaju social media, co w wolnym tłumaczeniu oznacza media społecznościowe. Są to serwisy internetowe mające na celu skupianie wokół siebie jakiejś społeczności. Taka społeczność może być powiązane wspólnym zainteresowaniem, tak jak na przykład fankluby jakiś klubów sportowych. Mogą również wiązać się na serwisach randkowych które mają im pomóc w odnalezieniu drugiej połówki lub poznaniu nowych ciekawych ludzi. Istnieją również serwisy o charakterze bardziej ogólnym. Posiadanie profilu w takich serwisach na pierwszy rzut oka niema większego sensu. Jednak gdyby głębiej zastanowić się nad tym do czego służą takie serwisy można już doszukać się sensu ich istnienia. Bowiem serwisy społecznościowe, jakie by nie były, czy skupiające fascynatów daną tematyką, członków klasy z podstawówki, czy też większość ludzi na świecie służą przede wszystkim do komunikacji, wymiany informacji i wiadomości. Profile użytkowników serwisów społecznościowych ze swoich profili tworzą coś na wzór publicznych pamiętników, publikując na nich informacje takie jak swoje dane osobowe, różnego rodzaju przemyślenia, powiedzenia, zdjęcia, filmy oraz wiele wiele innych. Dodatkowo gdy nasi znajomi również posiadają konta w takich serwisach możemy się z nimi kontaktować, niezależnie od tego czy mieszkają za ścianą, czy też na drugim końcu świata, bowiem internet nie zna granic, poza jedną która ogranicza użytkownika, a mianowicie chodzi tu oczywiście język komunikacji. Nie da się więc ukryć, że internet mocno spopularyzował i odmienił obieg wiadomości między ludźmi. Coś o czym musieli byśmy dawniej czytać w gazetach, albo usłyszeć w radiu, dzisiaj dociera do nas niemal momentalnie. Musisz jednak wiedzieć, że ma to swoje wady i zalety, ponieważ coraz więcej ludzie jest uzależnionych od informacji. Wszystko jest dobrze dopóki dostają nowe wiadomości, jednak problemy zaczynają się gdy ich braknie. Mają wtedy poczucie zagubienia i myśli, że omija ich coś ważnego.

Wpisy w miesiącu:: Styczeń 2010

Pokolenie wyżu demograficznego lat osiemdziesiątych doskonale pamięta najpopularniejszą grę tamtego okresu, w którą grali wszyscy na wszystkich spotkaniach towarzyskich, czyli EuroBusiness. Gra polega na kupowaniu kolejnych miast z europejskich krajów. Najtańsze to greckie Saloniki, najdroższe to austriackie miasta Wiedeń i Innsbruck. Jeśli wykupiło się już wszystkie miasta danego kraju, można było rozpocząć budowę. Na terenie miast można było budować domy oraz hotele. Opłacało się to, ponieważ za każdy dom i hotel można było dostać konkretne kwoty od innych graczy, jeśli zatrzymali się w posiadanym przez nas mieście.

Celem gry było przejęcie kontroli nad jak największą ilością terenów. Gra do dziś ma swoich wiernych fanów. Kupić można ją już za kilkanaście złotych, a jednorazowa gra trwa minimum godzinę. Gra jest idealna dla przyszłych przedsiębiorców, uczy prognozowania, dalekowzroczności i negocjacji w biznesie. Dla dorosłych będzie świetną rozrywką i odpoczynkiem po ciężkim dniu w pracy. Zabawa powstała w Stanach Zjednoczonych ponad osiemdziesiąt lat temu. Na jej wzór wyprodukowano wiele podobnych gier, w których również można nauczyć się planowania w biznesie. Jednak to EuroBusiness cieszy się wciąż niesłabnącą popularnością. Być może jest to spowodowane sentymentem, jaki młodzi dorośli żywią do tej interesującej gry. W obliczu konkurencji EuroBusiness wciąż nieźle się trzyma. Innym czynnikiem warunkującym sprzedaż może być też cena gry. W porównaniu z innymi tego typu produktami jest bardzo niska. Jak wspomniano wyżej, całą grę, łącznie z wyposażeniem, planszą, słowem pełen zestaw, można kupić już za trzydzieści złotych, podczas gdy ceny konkurencyjnych gier zaczynają się od stu złotych. Gra jest jednak o wiele więcej warta, jeśli chodzi o wartość merytoryczną nie ustępuje konkurencji ani na krok. Można się z niej tyle samo nauczyć, może jedynie ma niedzisiejszą, odrobinę starodawną grafikę. Poza tym jest naprawdę na poziomie i można ją polecić każdemu koneserowi.

Tarot większości z nas przywodzi na myśl przewidywanie przyszłości. Kojarzy się z wróżkami, magią, czarami. Stereotypowy wizerunek wróżki to kobieta ubrana w strój Cyganki, czyli długie suknie, na włosach koniecznie chusta, w uszach kolczyki, długie wiszące lub duże koła. Wróżka powinna opiekować się czarnym nierasowym kotem, na wyposażeniu mieć też szklaną kulę i inne czytniki przyszłości, na przykład karty Tarota. Wróżby Tarota spopularyzowała w Polsce telewizja. W czasie niskiej oglądalności, na przykład w dni powszednie rano, prawie w każdej stacji można spotkać reklamę wróżek.

Na ekranie tajemnicza kobieta zapowiada, że poda nam wszystkie wydarzenia z przyszłości, jakie nam się nawet nie śniły. Wystarczy, że o dowolnej porze dnia czy nocy zadzwonimy na specjalny numer lub wyślemy datę urodzin smsem, a gotowa recepta na szczęście zapuka do naszych drzwi… a raczej znajdzie się na ekranie telefonu komórkowego. Nikt poważny nie uwierzy w takie bajki… ale też mało kto wie, że Tarot to nie tylko pięknie zdobione karty do wróżenia. Tarot to także nazwa nieco zapomnianej, ale bardzo ciekawej gry karcianej. Gry bardzo starej, bo daty jej powstania należy upatrywać w osiemnastym wieku. Stworzono ją prawdopodobnie w Niemczech. Pierwsze talie były zdobione scenami z udziałem zwierząt. Do dziś przetrwało kilkanaście wariantów tej gry. Talie wykorzystywane w różnych regionach liczą sobie od czterdziestu do siedemdziesięciu ośmiu kart, w tym dwadzieścia dwa taroki. Jest to gra, w którą w różnych wariantach gra od trzech do sześciu osób. Najpopularniejsza forma gry to wersja francuska, z największą ilością kart, gra w nią od trzech do pięciu osób. Warto poznać zasady tej ciekawej gry i zgłębić jej tajniki. Dostarczy ona miłośnikom gier nowych wrażeń, pozwoli spróbować czegoś nowego i ciekawego, czegoś zupełnie innego niż gry proponowane w zwykłych sklepach z zestawami gier. Ta gra wniesie odrobinę świeżości do życia każdego zapalonego gracza

Zamiast marnować czas przed telewizorem, lepiej podsunąć naszym pociechom ciekawą grę planszową, których na rynku jest niemało. Będzie to z korzyścią dla oczu, a i wiedza naszych dzieci poszerzy się znacznie. Dla przykładu, gra „Unia Europejska”. Przeznaczona jest dla dzieci już sześcioletnich. W tej grze dzieciaki mają możliwość poznania wszystkich państw Unii (poza Rumunią i Bułgarią), dowiedzą się kilku ciekawostek o każdym kraju, poznają stolicę, dowiedzą się, jak wygląda flaga. W roku 2004 nominowana do tytułu Gry roku. Kolejna ciekawa pozycja utrzymana w podobnym klimacie to gra „Wratismania”.

Swoją drogą władze miasta Wrocławia powinny dostać medal za stworzenie tak wspaniałej formy promocji. Jest to bowiem gra, która oprowadza nas po historycznych miejscach we Wrocławiu. Brawa za pomysł i za realizację. Od samego grania chce się pojechać i zwiedzić w rzeczywistości. Gra nadaje się dla starszych dzieci, będzie również zajmująca dla dorosłych. Dla osób posiadających odtwarzacz DVD idealną propozycją będzie wspaniała gra „Skarb Zakonu”. Po raz pierwszy w polskich grach zastosowano połączenie gry planszowej z techniką DVD. Z ekranu komputera czy telewizora padają pytania, mamy możliwość oglądania filmów, a jednocześnie sednem gry jest przesuwanie pionków po tradycyjnej planszy. Całkowicie innowacyjna propozycja dla młodych graczy. Inna godna polecenia pozycja to historyczna gra rodzinna „Pierścień świętej Kingi”. Mogą w nią grać młodzi ludzie już od siódmego roku życia. Jest to zabawa dla całej rodziny, na pewno rodzice, dziadkowie, starsze rodzeństwo też z przyjemnością będą zasiadać do planszy. Gra zapoznaje nas z podstawami historii trzynastowiecznej Małopolski, z postacią świętej Kingi i Bolesława Wstydliwego. Gra pobudza do planowania, ponieważ głównym celem gracza jest odbudowanie zniszczonych wojną osad, budowa podstawowej infrastruktury miast, przede wszystkim rynków, kościołów, murów obronnych. Sympatyczna gra idealna na wspólne popołudnia dziadków i wnucząt.

Gry fabularne zyskują sobie co roku nowe rzesze fanów na całym świecie. Również w Polsce powstają coraz to nowe grupy, kluby, sklepy z akcesoriami do tych gier. Bo choć zwane są teatrem wyobraźni, do jego rozgrywania potrzebny jest sprzęt, często bardzo drogi. Ale od początku. RPG to skrót od angielskiego terminu Role-Playing Game, czyli gra z podziałem na role. W podstawowej wersji gra toczy się za pomocą rozmów. W wymyślonym świecie poruszają się wyimaginowane postacie, odtwarzane przez graczy. Gry mają z reguły ustalone zasady (spisane, przed rozgrywką zapoznają się z nimi wszyscy gracze). Jest też scenariusz całej gry, czyli plan przebiegu intrygi, tę fabułę zna tylko Mistrz Gry.

Jest to wybrana spośród uczestników osoba prowadząc grę, pilnująca fabuły, decydująca o tym, czy działanie uczestników przyniesie określone skutki czy też nie (w zależności od tego, czy jest to zgodne z fabułą czy nie). Mistrz gry jest więc narratorem, często opowiadana opowieść jest jego autorstwa. To on odgrywa role postaci drugoplanowych, wciela się w osoby, których obecność jest niezbędna do właściwego, planowego przebiegu fabuły. Liczba uczestników takiej gry jest praktycznie nieograniczona. Poza wyobraźnią uczestnicy mogą wykorzystywać przebrania, rekwizyty, aby rzeczywiście w swoje role się wczuć. Spotkania uczestników gry, zwane sesjami, mogą trwać wiele, wiele godzin. Podczas ich trwania wykorzystywana jest muzyka dla stworzenia nastroju, kadzidła, gracze posługują się rekwizytami – ubraniami, atrapami broni, ma miejsce bezpośredni kontakt fizyczny (podczas inscenizacji walk na przykład). Wszystko po to, aby przenieść się w inscenizowany świat. Za każdym razem może to być inny. Chodzi o konwencję, w jakiej się gra. Może to być świat rodem z powieści płaszcza i szpady, sceneria rodem z horroru, albo klimat fantasy, science fiction. Oczywiście wszystko jest zależne od pomysłowości i preferencji uczestników. A granice w tej zabawie wyznacza rzeczywiście tylko wyobraźnia.

Szachy od setek lat fascynują ludzi na całym świecie. Jest to także oficjalny sport, którzy uprawia się zawodowo. Przeciętna partia trwa około dwóch godzin, najkrótsze partie to kilku minutowe pojedynki. A najdłuższe partie? Gra może toczyć się tygodniami, miesiącami, latami nawet! Niewiele osób bowiem wie, o długiej tradycji partii rozgrywanych korespondencyjnie. Sięga ona dwunastego wieku, wtedy informacje o wybranym posunięciu przekazywali między zawodnikami posłańcy. Od wieku dziewiętnastego do przekazywania ruchów wykorzystywano najnowsze zdobycze techniki: od telegrafu, przez radio, telefon, telefaks… Dziś oczywiście poczta elektroniczna. Dawniejsze partie mogły teoretycznie nigdy się nie skończyć ze względu na… zgon jednego z graczy.

Narzekamy na dzisiejszą pocztę, na jakość jej usług, ale w dawnych czasach, kiedy informacje przenoszone były przez gońców na koniach, czas oczekiwania na odpowiedź mógł dłużyć się w nieskończoność. A co jeśli list zaginął, sprawę trzeba było wyjaśniać, przesyłać propozycję ruchu ponownie. Nie dziwnego, że partia mogła trwać dziesiątkami lat. W Polsce mamy bogate tradycje korespondencyjnej. W dziewiętnastym wieku, konkretnie w roku 1875 roku, rozegrano sławną partię między Moskwą a Warszawą. Ta niezwykle ciekawa partia nie została rozstrzygnięta, ponieważ przerwana ją, jednak zakończyła się przy silniejszej pozycji Polski. W dwudziestoleciu międzywojennym w Polsce istniało kilka magazynów szachowych, z których każdy albo zakładał klub szachów korespondencyjnych, albo planował to. Był to między innymi „Świat szachów” czy „Szachista”, dwa popularne, renomowane pisma szachowe z tego okresu. Popularne jest powiedzenie o „refleksie szachisty”, czyli o spowolnionej reakcji na coś, nieśpiesznym podejściu. Jeśli niespieszny jest refleks szachisty, to korespondencyjna gra w szachy musi się łączyć z ekstra powolną reakcją. Korespondencyjne szachy to rozrywka wyłącznie dla cierpliwych osób, które trzymają się raz powziętych decyzji i łatwo nie zniechęcają.